sobota, 16 lutego 2019

Niedawno pisałam wam  o protestach kobiet w Indiach.

http://jestemfeministka.blox.pl/2019/02/Feministyczne-wiesci-ze-swiata-starcie-tradycji-z.html

W skrócie - chodzi o to, że pomimo orzeczenia Sądu Najwyższego zezwalającego kobietom na wstęp do świątyni Sabarimala bóstwa Ayappy - nadal kobiety nie mogą tak po prostu wejść do niej i się pomodlić. Opór tradycyjnego społeczeństwa jest zbyt silny (i to nie tylko wśród mężczyzn). Dlaczego tak się dzieje? Ma to ścisły związek z krwią menstruacyjną. Otóż w Indiach wciąż powszechnie uważa się, że miesiączkujące kobiety są nieczyste, zatem ich obecność w świątyni byłaby zbrukaniem tego miejsca i obrazą dla boga. Same kobiety pilnują się i w trakcie okresu nie odwiedzają świątyń. W oczach praktycznie całego indyjskiego społeczeństwa sprawa jest oczywista - krew menstruacyjna oznacza nieczystość. W świątyni Sabarimala problem polegał na tym, że zakazano wstępu do świątyni dokładnie wszystkim kobietom w wieku 10-50 lat, niezależnie od tego, czy są w trakcie miesiączki czy też nie. 

Jeśli chodzi o silne uprzedzenia wobec kobiet mających okres - Indie wcale nie stanowią tutaj wyjątku.  Przykładowo w Nepalu - menstrujące kobiety i dziewczynki  są wręcz izolowane. Czasem z tego powodu dochodzi do tragedii - w trakcie trzęsienia ziemi w Nepalu w takim miejscu odosobnienia zginęła dziewczynka, jej rodzina zdołała się uratować. 

https://www.aljazeera.com/news/2019/01/nepal-woman-sons-suffocate-death-banned-menstrual-hut-190111055118784.html

Słyszymy o tym co dzieje się w Indiach i w Nepalu i myślimy sobie - jacyż to zacofani ludzie! 

Tymczasem i w naszym społeczeństwie, tak przecież nowoczesnym, możemy znaleźć wiele antykobiecych uprzedzeń (w tym związanych z miesiączką, ale nie tylko). Podam wam kilka przykładów, z którymi sama się zetknęłam, lub usłyszałam o nich od bliskich mi osób. 

1. Moja kuzynka upiekła ciasto. Niestety wyszedł zakalec. Jej córka na to: 

- Mamo, to pewnie dlatego, że masz okres. 

2. Sekretarka w biurze umawia wizyty z różnymi osobami. Wyraźnie jest zadowolona z faktu, że pierwszy klient jaki pojawi się w biurze po Nowym Roku będzie mężczyzną. Dla niej to oczywiste - w Nowym Roku jeśli pierwsza sprawa będzie załatwiana z kobietą mamy przerąbane.   Baba może przynieść tylko pecha i nieszczęście.

 

3. Tę historię usłyszałam z trzeciej ręki i nie chce mi się w nią wierzyć. Sami posłuchajcie. 

Karetka pogotowia wiezie małego chłopca do szpitala. Rodzina chłopca dziwi się, że przed szpitalem czeka kolejka karetek. Okazuje się, że obsługa szpitala celowo czekała na pojawienie się pacjenta płci męskiej. Nie chcieli zająć się chorymi kobietami, mimo, że przybyły jako pierwsze. Dlaczego? Patrz punkt drugi.  

 

 

20:18, hanna.brygida , feminizm
Link Dodaj komentarz »

Świetną książkę teraz czytam. Książka nazywa się ,,Siła'' a napisała ją brytyjska pisarka Naomi Alderman.

Czy zastanawiałyście i zastanawialiście  się kiedyś nad tym, jak to się stało, że mężczyźni zdołali podporządkować sobie kobiety? Gdzie tkwi przyczyna narodzin patriarchatu? Jest oczywiście wiele teorii na ten temat.  Niektórzy twierdzą, że to z powodu męskiej siły fizycznej. A co by się stało, gdyby to kobiety wyposażyć w nadzwyczajną siłę? Wyobraźnia autorki Naomi Alderman poszybowała wysoko. W stworzonym przez nią fikcyjnym świecie kobiety zyskały szczególną właściwość - w ich ciele znajdują się specjalne zwoje, które przenoszą ładunki elektryczne. Kobiety dzięki nim mogą razić prądem. Czy kobiety wykorzystają tkwiącą w nich moc, by dokonać rewolucji? Jak ułożą się na nowo stosunki społeczne? Czy zapanuje matriarchat? Powstanie idylliczny świat, czy raczej kobiety dokonają krwawej zemsty? 

Jeśli rozbudziłam waszą ciekawość to koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Warto. 

 

,,Matka Ewa nagrywa przesłanie, które będzie towarzyszyło filmikowi. Mówi:

- Nie przyszłam wam powiedzieć, żebyście zrezygnowały ze swojej wiary. Nie chcę was nawracać. Chrześcijanki, żydówki, muzułmanki, sikhijki, hinduistki, buddystki, wierzące lub niewierzące - Bóg wcale nie chce, żebyście zmieniały wyznanie. 

Przerywa na chwilę. Wie, że nie tego się po niej spodziewają. 

- Bóg kocha nas wszystkie - ciągnie - i chce, żebyśmy wiedziały, że zmieniła tylko swoja powłokę. W rzeczywistości Ona jest czymś więcej  niż mężczyzną czy kobietą, jest poza ludzki pojęciem. Ale chce, żebyśmy przypomniały sobie rzeczy dawno zapomniane. Żydówki - popatrzcie nie na Mojżesza, lecz na jego siostrę Miriam, a zobaczycie, ile się możecie od niej nauczyć. Muzułmanki - spójrzcie na Fatimę, nie na Mahometa. Buddystki - przypomnijcie sobie Tarę, matkę wyzwolenia. Chrześcijanki - módlcie się do Marii o zbawienie. Uczono was, że jesteście nieczyste, że jesteście nieświęte, że wasze ciała są zbrukane i nie mogą zostać nawiedzone przez boskość. Uczono was, że macie pogardzać tym, czym jesteście, i pragnąć tylko tego,  żeby być jak mężczyźni. Ale to wszystko kłamstwa. Bóg jest w was, Bóg wróciła na ziemię, żeby was uczyć od nowa, pod postacią nowej mocy. Nie przychodźcie do mnie po odpowiedzi na wasze pytania, musicie znaleźć je w sobie''.  

Naomi Alderman, Siła, Marginesy, Warszawa 2018. 

19:43, hanna.brygida , literatura
Link Dodaj komentarz »

 Narcyza Żmichowska - (1819-1876) to pierwsza polska feministka, założycielka feministycznej grupy Entuzjastek. Autorka powieści i utworów poetyckich.  Nauczycielka, konspiratorka, założycielka  salonu literackiego w Warszawie. Jej najbardziej znana powieść to ,,Poganka’’, którą zalicza się   do najwybitniejszych dzieł krajowej literatury romantycznej.  Narcyza Żmichowska pochowana została na Starych Powązkach w Warszawie. Jej grób znajduje się przy głównej alei, tuż przy potężnym mauzoleum rodziny Kronnenbergów. 

 

20160915_165013 

 

20160915_165113

 

20160915_165131

 

Narcyza Żmichowska przetarła szlaki przyszłym pokoleniom kobiet. Nie dała się wcisnąć w ciasne ramy patriarchalnego społeczeństwa. Żyła samodzielnie, zarabiała na pisarstwie i pracy nauczycielskiej, sama siebie utrzymywała. W XIX wieku to wcale nie było takie oczywiste! W owym czasie bardzo źle widziano pracę zarobkową kobiet,  to mężczyzna miał utrzymywać rodzinę, kobieta miała mu całkowicie podlegać, być przede wszystkim matką i żoną.  Narcyza Żmichowska była niezależna w myśleniu, nie bała się łamać ustalonych norm społecznych (na przykład sama podróżowała, co było nie do pomyślenia w pruderyjnej epoce wiktoriańskiej). 

 

,,Uczcie się, jeśli możecie; umiejcie jeśli potraficie i myślcie o tym, żebyście same sobie wystarczyły, bo w razie potrzeby nikt na was z opieką i wsparciem nie czeka’’.

,,Dzisiaj pracą i zarobkiem dochodzi się najwznioślejszych celów. Pieniądze są wolnością. Pieniędzmi, swoimi pieniędzmi, zarobionymi pieniędzmi, zmusi kiedyś kobieta napoleońskich Francuzów do zmiany całych rozdziałów w sławnym cesarskim kodeksie. Pieniędzmi ugruntuje równość małżeńską i władzę macierzyńską’’.

 ,,Gdy pierwsze cygaro wypaliłam, był lament w domu; a gdy na koń siadłam, były płacze i zgrzytanie zębów, o jakich pojęcia nie masz chyba’’.

,,Ileż to emancypantek wyśmiano, ile ich samych utopiło się w awanturach, żeby się zaczęło upowszechniać, to proste przekonanie, że trzeba kobietom zdrowej i gruntownej nauki, trzeba wystarczającego na utrzymanie zarobku. A ile to jeszcze ofiar przepadnie, nim dojdą do tego, by uznać prawa człowieczeństwa w kobiecie, chłopie i rzemieślniku, by im odpowiednie wykształcenie i na koniec swobodne ich zastosowanie przysądzić’’.

,,Że możecie same po ulicach chodzić, koleją jeździć, o czem chcecie, o rozumnych książkach czy nierozumnych plotkach w towarzystwie rozmawiać, wszystko to winnyście pierwszym radownicom [feministkom], co wam wśród szyderstw i wydziwień drogę utorowały’’.

 

Narcyza Żmichowska urodziła się dokładnie 4 marca 1819 roku. A zatem - dwusetna rocznica jej urodzin już za dwa tygodnie!  

 

 

 

08:20, hanna.brygida , feminizm
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 lutego 2019

 Czasem warto uciec od rutyny i wbiec na nieznane szlaki, przy okazji poznawać nieodkryte jak dotąd dla nas zakątki Warszawy.

Moje ulubione trasy biegowe to praska ścieżka nad Wisłą lub  alejki parku Skaryszewskiego. Tu najczęściej trenuję.  Ale zachciało mi się zmiany. Zaintrygował mnie Las Sobieskiego. Na mapie jest to dość duży prostokątny obszar w dzielnicy Wawer wyznaczony ulicami Kościuszkowców i Bronisława Czecha. Zdarzało mi się w nim biegać w ramach Pucharu Maratonu. Mankamentem był dojazd - autobusem komunikacji miejskiej 502 należało wysiąść przy ulicy Kajki, a potem  bardzo długo iść aż do miejsca zawodów  przy głośnej od tirów i smrodliwej trasie Bronisława Czecha. Postanowiłam znaleźć dogodniejsze miejsce startu moich indywidualnych treningów w tym lesie. Poszperałam, poszperałam i znalazłam. Główne wejście do lasu znajduje się przy ulicy Kościuszkowców. Można tam dojechać autobusem 520 do samego końca (Marysin), a potem trzeba dojść kawałeczek ulicą Kościuszkowców, na wysokości kościoła św. Feliksa znajduje się parking. To było to, czego mi było trzeba. Bo to właśnie z tego miejsca rozpoczyna się świetnie oznaczona ścieżka biegowa licząca w sumie 5 kilometrów (tabliczki z oznaczeniami odległości ustawione są co 200 metrów). Trasa jest bardzo przyjemna, biegnie się w pięknych okolicznościach przyrody, alejki są dość szerokie. Las Sobieskiego to idealne miejsce dla tych, którzy cenią sobie ciszę i spokój i choćby przez krótką część dnia pragną pobyć sami ze sobą.  Nie spotkamy tutaj takich tłumów jak przykładowo w uwielbianym przez biegaczy lesie kabackim.  

 

Tak wygląda jeden z odcinków trasy ścieżki biegowej.  

 

 

Po przebiegnięciu ścieżki biegowej - dalej można biec czerwonym szlakiem rowerowym. Prowadzi on do Międzylesia, lasów Mazowieckiego Parku Krajobrazowego.  Po  około 5 kilometrach można zakończyć swój trening w Wesołej (ul. Raczkiewicza/Bronisława Czecha)) i wrócić do centrum autobusem 502. 

 

 

Żółty szlak rowerowy robi pętelkę około 6-kilometrową przez cały las Sobieskiego. Rozpoczyna się dokładnie tam, gdzie ścieżka biegowa. Bardzo fajne urozmaicenie treningu

 

 

 Po drodze miniemy oczko wodne. 

  

 I ścieżkę zdrowia. 

 

Polecam do biegania Las im. J. Sobieskiego. Na wycieczki rowerowe i piesze to miejsce też jest świetne.

https://mazowsze.szlaki.pttk.pl/466-pttk-mazowsze-rezerwat-im-sobieskiego

http://www.zw.com.pl/artykul/2,662506-Wawer-otwiera-sciezki-dla-biegaczy.html

http://www.warszawa.sport.pl/sport-warszawa/1,124623,13112732,Wawer_otwiera_sciezki_biegowe__Trzy_trasy_dostepne.html

 

 

 

 

niedziela, 10 lutego 2019

Na portalu onet można przeczytać ciekawy artykuł o Marii Magdalenie, będący recenzją niedługo mającej się ukazać książki autorstwa Pawła F. Nowakowskiego:

https://wiadomosci.onet.pl/religia/aktualnosci/maria-magdalena-historia-najbardziej-tajemniczej-kobiety-z-ewangelii/6jmstl9

O Marii Magdalenie pisałam już wcześniej, powołując się na rolę tej postaci w narodzinach chrześcijaństwa - argumentowałam za kapłaństwem kobiet:

http://jestemfeministka.blox.pl/2018/07/Dlaczego-kaplanstwo-kobiet.html

 

Teraz kilka moich uwag tytułem uzupełnienia do wspomnianego artykułu o Marii Magdalenie.

Autor - Rafał Cieniek - pisze o tym, że ,,apostołka apostołów’’ to popularne określenie świętej.

No cóż, Kościół katolicki dopiero od niedawna szczególnie podkreśla rolę Marii Magdaleny jako apostołki apostołów. Dopiero w 2016 r. ! ustanowiono oficjalne święto św. Marii Magdaleny - 22 lipca (wcześniej było to tylko tzw. wspomnienie liturgiczne).  Papież Franciszek ,,chciał w ten sposób podkreślić rolę nie tylko tej świętej kobiety, która jako pierwsza przekazała światu wiadomość o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, ale także wszystkich kobiet w Kościele’’.

Jak do tej pory szczególnym kultem otaczano ,,apostołkę apostołów’’ jedynie w kościele prawosławnym.

Wśród katolików  pojęcie ,,apostołki apostołów’’ raczej jest słabo rozpowszechnione, a popularne wyobrażenie jest takie, że apostołowie to mężczyźni. Czyż nie takim właśnie argumentem posługują się przeciwnicy kapłaństwa kobiet? - wszak Jezus wybrał na apostołów wyłącznie mężczyzn.

Autor artykułu nie wspomina o tym, że Marię Magdalenę najczęściej myli się z cudzołożnicą z Ewangelii św. Łukasza, nawróconą grzesznicą - i  to jest to najbardziej popularne wyobrażenie na jej temat, także częsty motyw wielu dzieł sztuki. Warto pamiętać o tym, że takie przedstawienie Marii Magdaleny  było celowym działaniem Ojców Kościoła, by zdyskredytować tę postać i  pomniejszyć jej rolę.   Dziś niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że Maria z Magdali i cudzołożnica to zupełnie dwie różne postaci (mimo, że Kościół również oficjalnie potwierdził, że Maria Magdalena nie była prostytutką; nastąpiło to dopiero w 2 połowie XX wieku - papież Paweł VI - 1969 r.). Nadal jednak cudzołożnica, która obmywa swoimi łzami stopy Chrystusa i namaszcza je olejkiem  jest utożsamiana z Marią Magdaleną.

Kiedy swego czasu miałam okazję uczestniczyć w kursie przewodnickim w Muzeum Narodowym w Warszawie - prowadząca prezentując jeden z obrazów, mówiła o Marii Magdalenie jako o cudzołożnicy, nie dodała jednak, że było to fałszywe wyobrażenie na jej temat. Jak więc widać, nawet w kręgach profesjonalistów ta wiedza o Marii Magdalenie nie jest powszechna. Maria Magdalena nie była cudzołożnicą, natomiast  przez wieki   przedstawiano ją jako kobietę cudzołożną, która się nawróciła.   Myślę, że jeszcze długo nie pozbędziemy się tego silnie utrwalonego, negatywnego obrazu.   

Maria Magdalena odegrała niezwykle ważna rolę w narodzinach chrześcijaństwa. To jej jako pierwszej ukazał się zmartwychwstały Chrystus i to jej właśnie Jezus nakazał głosić dobrą nowinę o zmartwychwstaniu. Maria Magdalena była tą, która jako pierwsza uwierzyła. Bez Marii Magdaleny nie byłoby chrześcijaństwa.

 

21:31, hanna.brygida , religia
Link Dodaj komentarz »

Chimamanda Ngozi Adichie: 

,,Bardzo często myślę o moim przyjacielu Okolomie. (...) Tamtego dnia, kiedy nazwał mnie feministką, miał rację. Jestem feministką. 

A kiedy wiele lat temu sprawdziłam to słowo w słowniku, przeczytałam: Feminista: osoba, która wyznaje społeczną, polityczną i ekonomiczną równość płci. 

Sądząc z opowieści, które słyszałam, moja prababka była feministką. Uciekła z domu mężczyzny, którego nie chciała poślubić, i wyszła za mężczyznę, którego sama wybrała. Nie zgadzała się, protestowała, zabierała głos za każdym razem, kiedy uważała, że pozbawia się ją ziemi lub dostępu do niej tylko dlatego, że jest kobietą. Nie znała słowa feministka. Nie znaczy to jednak, że nią nie była. Wielu z nas powinno lepiej zrozumieć to słowo. Najlepszym feministą, jakiego znam, jest mój brat Kene, który jest także uprzejmym, przystojnym i bardzo męskim młodzieńcem. Moja własna definicja feministy lub feministki to mężczyzna albo kobieta, która mówi: Tak, dzisiaj istnieje problem z płcią kulturową i musimy go rozwiązać, musimy znaleźć lepsze wyjście. 

My wszyscy, kobiety i mężczyźni, musimy znaleźć lepsze wyjście.''

,,Miałam piętnaście lat, byłam naiwna i pełna bezkompromisowych przekonań młodości. Później znowu zaczęłam podziwiać ciocię Chinwe i w różnych okresach mojego życia prosić ją o rady. Uświadomiłam sobie, że problem stanowi nie ona, lecz nasze społeczeństwo. Chodziło tu nie o pojedyncze kobiety, ale o siły działające w świecie, które zmuszają te kobiety do kurczenia się. Ciocia Chinwe nauczyła mnie, że bogactwo nie chroni kobiety przed tymi siłami. Podobnie jak wykształcenie i uroda. Pomogła mi podjąć decyzję, by przeżywać moją kobiecość w całej jej chwale i złożoności. Odrzucać stwierdzenie bo jesteś kobietą jako uzasadniony powód jakichkolwiek działań. Starać się być wierną sobie i nigdy nie zmuszać się do niczego tylko po to, by ubiegać się o aprobatę świata''. 

 Chimamanda Ngozi Adichie, Wszyscy powinniśmy być feministami, Wydawnictwo ZYSK i S-KA, Poznań 2017. 

sobota, 09 lutego 2019

Wszyscy powinniśmy być feministami

,,Jednym z najważniejszych przyjaciół mojego dzieciństwa był Okoloma. (…) On pierwszy nazwał mnie feministką. Miałam wtedy około czternastu lat. (…) Nie pamiętam, o co konkretnie się sprzeczaliśmy. Ale pamiętam, że kiedy wyłuszczałam swoje racje, Okoloma spojrzał na mnie i powiedział:

- Wiesz co? Jesteś feministką.

To nie był komplement. Poznałam to po tonie jego głosu - takim tonem mówi się: Wspierasz terroryzm’’.   

,,(…) W 2003 roku napisałam powieść Fioletowy hibiskus o mężczyźnie, który, między innymi, bije swoją żonę, a jego historia nie kończy się zbyt dobrze. Kiedy promowałam ją w Nigerii, pewien, miły życzliwy dziennikarz powiedział, że chce mi coś doradzić. (…)

Powiedział mi, że dla ludzi moja książka jest feministyczna, i on mi radzi - mówiąc to, kręcił ze smutkiem głową - żebym nigdy nie nazywała siebie feministką, bo feministki to kobiety nieszczęśliwe, ponieważ nie mogą znaleźć sobie męża. Postanowiłam więc nazywać siebie szczęśliwą feministką.

Wtedy pewna nauczycielka akademicka, Nigeryjka, powiedziała mi, że feminizm nie należy do naszej kultury, że jest nieafrykański a ja nazywam siebie feministką dlatego, że odcisnęły na mnie piętno zachodnie książki. (…)

Skoro feminizm był nieafrykański, postanowiłam nazywać siebie szczęśliwą afrykańską feministką. Potem serdeczna przyjaciółka powiedziała mi, że nazywanie siebie feministką oznacza, że nienawidzę mężczyzn. Postanowiłam więc, że będę szczęśliwą afrykańską feministką, która nie nienawidzi mężczyzn. W pewnym momencie byłam szczęśliwą afrykańską feministką, która nie nienawidzi mężczyzn, która lubi malować usta błyszczykiem i nosić buty na wysokim obcasie dla siebie, a nie dla mężczyzn.

Oczywiście było w tym wiele żartu, ale to dowodzi, jak bardzo słowo feministka jest obciążone negatywnym bagażem: feministka nienawidzi mężczyzn, nienawidzi staników, nienawidzi afrykańskiej kultury, uważa, że kobieta zawsze powinna mieć władzę, feministka nie maluje się, nie depiluje, zawsze jest w złym nastroju, nie ma poczucia humoru, nie używa dezodorantu’’.

,,Nie tak dawno temu napisałam artykuł o byciu młodą kobietą w Lagos. Znajomy powiedział mi, że to artykuł pełen gniewu i że nie powinnam pisać w ten sposób. Nie uważałam jednak, że mam za co przepraszać. Oczywiście, ze artykuł był pełen gniewu. Funkcjonujące obecnie pojmowanie płci kulturowej jest bardzo niesprawiedliwe. Czuję gniew. Wszyscy powinniśmy go czuć. (…)

W tonie mojego znajomego słyszałam przestrogę i wiedziałam, że ta uwaga dotyczy zarówno artykułu, jak i mojego charakteru. Ton ten mówił, że gniew jest szczególnie niewłaściwy dla kobiet. Kobieta nie powinna wyrażać gniewu, ponieważ jest to groźne.(…)’’

,,Chłopcy i dziewczynki niewątpliwie różnią się biologicznie, lecz proces uspołecznienia te różnice potęguje. Weźmy na przykład gotowanie. Bardziej prawdopodobne jest, że prace domowe - gotowanie i sprzątanie - będą wykonywać raczej kobiety niż mężczyźni. Dlaczego tak jest? Dlatego, że kobiety rodzą się z genem gotowania, czy może dlatego, że w trakcie uspołecznienia zaczęły postrzegać gotowanie jako swoją rolę? Zamierzałam powiedzieć, że być może kobiety rzeczywiście rodzą się z genem gotowania, ale przypomniałam sobie, że większość słynnych kucharzy świata to mężczyźni.

Kiedyś patrzyłam na moją babkę, błyskotliwą kobietę, i zastanawiałam się, kim by została, gdyby w młodości miała takie same szanse jak mężczyźni. Dzięki zmianom w polityce i prawie, co jest bardzo ważne, kobiety mają obecnie więcej możliwości niż w czasach mojej babki.

Lecz jeszcze większe znaczenie ma nasza postawa, nasze nastawienie.

A gdybyśmy w procesie wychowywania dzieci skupili się bardziej na zdolnościach i zainteresowaniach niż na płci kulturowej?’’

 

Chimamanda Ngozi Adichie, Wszyscy powinniśmy być feministami, Wydawnictwo Zysk i S-K, Poznań 2017

https://www.ted.com/talks/chimamanda_ngozi_adichie_we_should_all_be_feminists

 

08:47, hanna.brygida , feminizm
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 lutego 2019



O roli kobiet w Kościele i czy kapłaństwo kobiet jest możliwe? 

Wywiad Anny Mateji z teolożką Elżbietą Adamiak, ,,Cicho, coraz ciszej’’, miesięcznik Znak, luty 2019 (nr 765). 

 

Anna Mateja: Rozumiem, że możemy się zgodzić, iż głos kobiet w Kościele w Polsce jest mniej słyszalny niż np. W Niemczech. Niewiele jest teolożek. Jeszcze mniej kobiet zatrudnionych w kuriach biskupich na stanowiskach, z którymi wiązałaby się decyzyjność i odpowiedzialność. (…)

Elżbieta Adamiak: (…) Podsumowując: nie chodzi o obecność kobiet w teologii, bo one od dawna są na wydziałach, ale o miejsca pracy, jakie im się oferuje po ukończeniu studiów. Ile z nich może kontynuować badania naukowe? Ile zostaje wykładowczyniami albo zaczyna pracę w instytucjach kościelnych? Ile wreszcie - to zdarza się najczęściej - wybiera posadę nauczycielki religii? 

To można zmienić. Wymienię kilka przykładowych działań. Zaczęłabym od wcześnie rozpoczynanej formacji liturgicznej, w duchu soborowym, polegającej na równym dostępie dziewcząt i chłopców, a później kobiet i mężczyzn, do funkcji i posług.  (…)

AM: Wszystkie opisała Pani powołując się na dokumenty i Biblię. Przypomnę niektóre, zaliczone do ,,posługi kościelnej’’: lektorka, akolitka, szafarka Eucharystii, ministrantka. Kobiety mogą uczestniczyć w soborze powszechnym i synodzie diecezjalnym, współtworzyć rady diecezjalne i parafialne. Nie jest wykluczona ich konsultacja przy okazji podejmowania decyzji o mianowaniu biskupa. Za zgodą konferencji episkopatu mogą zostać m. in. sędziami diecezjalnymi, asesorami, czy notariuszami. Także funkcje związane z zarządzaniem ekonomicznym są w ich zasięgu. 

EA: (…) Uzasadnień teologicznych, biblijnych czy wynikających z prawa kanonicznego, sprzyjających angażowaniu kobiet w życie Kościoła nie brakuje. Szwankuje realizacja. (…) 

W Watykanie z kolei papież Franciszek powołał komisję, która zajmuje się sprawą diakonatu kobiet. 

AM: Na horyzoncie, może wcale nie tak odległym, rysuje się więc możliwość przyjmowania przez kobiety święceń kapłańskich pierwszego stopnia. Czy w konsekwencji stanie się możliwa dyskusja o kobietach kapłankach? 

EA: Powściągnijmy emocje (albo oczekiwania). Sprawa diakonatu kobiet nie jest przesądzona. I trudno powiedzieć, kiedy zostanie podjęta ostateczna decyzja, bo zagadnienie wciąż jest dyskutowane. Święcenia prezbiteratu to jeszcze trudniejszy temat. Przede wszystkim ze względu na list apostolski Jana Pawła II Ordinatio Sacerdotalis z 1994 r., w którym wybrzmiewa zdecydowane nie dla przyjmowania święceń kapłańskich przez kobiety. (Nawiasem mówiąc: znamienne jest, że dokument nie wspomina o diakonacie). List niewątpliwie wyciszył w Kościele dyskusję teologiczną na ten temat, ale ona wciąż się toczy. Jest bowiem o czym rozmawiać. Zasadniczą kwestią jest rozumienie samego sakramentu święceń - mamy przecież do czynienia z różnymi tradycjami historycznymi. Dla niektórych symbolika związana z płcią jest istotna. 

AM: Wydaje mi się, że w Kościele w Polsce kobiety z założenia mają mniej do powiedzenia i łatwiej je też wyciszyć. Wśród hierarchów i w parafiach dominuje patriarchalizm połączony z mizoginią, a lata rozmów i dyskusji zmieniają rzeczywistość powoli i mało skutecznie. 

EA: Do wymienionych przypadłości dodałabym jeszcze klerykalizm. (…) Największy problem widzę jednak w braku transparentności - niejasnych układach, które prowadzą do wykluczenia, nie tylko kobiet zresztą. (…) Mówię to wszystko ze świadomością, że  patriarchalizm, mizoginia i klerykalizm nie są specyficzne wyłącznie dla Kościoła w Polsce. Skutkiem zrodzonej w takich warunkach mentalności są działania niebezpośrednie. Wspomniane przez Panią wyciszanie sugeruje, że autonomiczny głos kobiet w Kościele jest na tyle silny i wyraźny, iż trzeba mu przeciwdziałać. Obawiam się, że zbyt często opisane mechanizmy nie dopuszczają do tego, żeby głos kobiet w ogóle zaistniał. (…) 

AM: ,,Bóg jest naszym Ojcem; więcej - jest dla nas także Matką’’ - powiedział Jan Paweł I podczas rozważań na Anioł Pański z 10 września 1978 r., a podobne sformułowania znajdziemy także u proroka Izajasza (Iz 66, 13). Przypuszczam, że w momencie, kiedy w umysłach i sercach wierzących Bóg będzie tak Ojcem, jak Matką, odbieranie kobietom głosom przez spychanie ich na margines Kościoła stanie się kompromitującym przeżytkiem.

EA: W tym samym duchu wypowiadał się także Jan Paweł II, a lista cytatów z Biblii czy z Tradycji podkreślających ojcowskie i macierzyńskie przymioty  Boga mogłaby być sporych rozmiarów. Mimo to myślenie o Bogu jako o matce wciąż jest słabo rozpowszechnione. Być może nie budzi już ono takiego zaskoczenia czy oporu jak dekadę temu, jednak w moim przekonaniu w niewielkim stopniu wpływa na świadomość teologiczną. A także na duchowość i na pobożność. 

Zgadzam się z przeczuciem, że upowszechnienie symboliki odwołującej się do obojga płci mocniej uświadomi równoważność wszystkich ludzi, jako stworzonych na obraz i podobieństwo Boga. I w tym sensie ta zmiana wzmocniłaby głos kobiet. (…)

czwartek, 07 lutego 2019

Zawsze czułam się niezręcznie w towarzystwie, gdy opowiadano sobie kawały o teściowych. Bogactwo dowcipów o teściowych jest nieprzebrane. Któż z was ich nie zna. Dowcipy o teściowych są niemalże tak powszechne jak te o blondynkach.  Figura teściowej to wcielenie antyideału kobiecości - złośliwa, szkaradnie brzydka, wścibska, niezrównoważona, prawdziwy potwór, wiedźma. Teściowa z dowcipów to wredny i złośliwy babsztyl. Teściowej  przypisano niemalże każdą negatywną cechę. I jeszcze te nieprzyzwoite fantazje, co można by zrobić teściowej, by się jej pozbyć.

Zawsze zastanawiało mnie  jak to jest, że kawały te wymyślają głównie mężczyźni. Wydawało mi się dziwne, że opowieści te nie wychodzą z ust kobiet. W dawnych czasach kobieta wychodząc za mąż najczęściej przenosiła się do domu męża, a tam musiała się podporządkować jego rodzinie. Wiemy doskonale, że stosunki na linii teściowa-synowa nie zawsze układały się najlepiej. Z różnych powodów. Z powodu po pierwsze braku akceptacji dla synowej - według matki wybranka syna nigdy nie będzie tą idealną, by właściwie o niego zadbać. Po drugie i chyba najważniejsze - z powodu relacji władzy. W domu męża zawsze rządziła jego matka, a synowa musiała się jej bezwzględnie podporządkować. Teściowe podtrzymywały w ten sposób patriarchalny porządek, mogły w imieniu swoich synów sprawować kontrolę nad moralnym prowadzeniem się żony. Młode mężatki zamieszkując w domu męża miały naprawdę pod górkę. Wydawałoby się więc naturalne, że kobiety będą wymyślać anegdoty o teściowych, by zwyczajnie odreagować. Tymczasem najczęściej to co miałam okazję zaobserwować, w opowiadaniu dowcipów o złych teściowych brylują panowie. I nie są to teksty grzeczne, panowie najczęściej fantazjują o tym, co mogłoby przydarzyć się złej teściowej. Są to teksty  mizoginiczne i obrzydliwe. Zastanawiało mnie skąd się bierze tyle niechęci wobec starszych kobiet. Przecież współcześnie większość małżeństw nie żyje już pod jednym dachem z rodzicami, zdarza się też, że mogą liczyć na ich wsparcie finansowe czy pomoc przy opiece nad dziećmi. Dlaczego nie utrwalił się pozytywny obraz teściowej, a ciągle pokutuje negatywny stereotyp, bardzo silnie nacechowany niechęcią? Próbuję więc dociec, jaka jest przyczyna tej wrogości do starszych kobiet, skąd się bierze tyle trującego jadu w opowieściach o teściowych.

Odpowiedź znalazłam w artykułach na temat historii  rodziny. Genezy kawałów o teściowych należy szukać w XIX wieku, wieku rewolucji przemysłowej i gwałtownej urbanizacji. Zmiany gospodarcze i demograficzne pociągnęły za sobą poważne przekształcenia w modelu rodziny. Typowa rodzina staje się rodziną nuklearną, czyli złożoną   z rodziców i dzieci. Dziadkowie mieszkają osobno. W XIX wieku w coraz większym stopniu zaczyna się liczyć intymność, a  teściowa w rodzinie, nieustannie składająca wizyty czy też o zgrozo - wprowadzająca się do małżonków - jest postrzegana jako intruz, persona non grata. W rodzinie nuklearnej mężczyźni niezbyt dobrze znoszą obecność teściowej, która może przez krótsze lub dłuższe wizyty ich kontrolować. Widzą w tym zamach na patriarchalną władzę. Obecność teściowej - matki żony jest postrzegana jako zagrożenie dla pozycji mężczyzny w rodzinie.  Symbolizuje również antymęski spisek zawiązany między kobietami. W oczach mężczyzny sytuacja staje się nie do zniesienia, gdy do domu wprowadza się matka żony po stracie męża.   Co prawda jest ona teraz całkowicie zdana na ich łaskę (w XIX wieku nie było emerytur), ale i tak jej obecność jest niemile widziana przez mężczyzn, bo trzeba ją utrzymywać i jeszcze znosić jej obecność. Teściowa oznacza bowiem - po pierwsze kontrolę, a po drugie wspólnotę kobieca, której mężczyźni tak się boją.

Kodeks cywilny Napoleona z 1804 roku potwierdzał i jeszcze bardziej wzmacniał patriarchalną władzę męża. Nowoczesnym rozwiązaniem było zaś wprowadzenie cywilnych rozwodów (zniesionych we Francji w 1816, potem znowu przywróconych w 1884 r.).   Z  akt sądowych dotyczących rozwodów można wyczytać jakie były główne przyczyny rozpadu małżeństw. Wśród wielu przyczyn mężowie podawali również nadmierne wtrącanie się teściowej do spraw małżonków. Zbyt częste wizyty teściowej widziane są jako zagrożenie dla patriarchalnej władzy męża, próba jej uszczuplenia. Teściowa symbolizuje wspólnotę kobiet, spisek zawiązany przeciwko mężczyznom. Tej wspólnoty, koalicji kobiecej,  wzmocnionej jeszcze więzami uczuciowymi i narodzinami dziecka mężczyźni boją  się najbardziej. Jest to strach przed utratą patriarchalnej władzy.  Z drugiej strony, widzą oni w tym również zagrożenie dla swojej męskości (żona może zwierzać się matce z łóżkowych niepowodzeń męża).

W XIX wieku mężczyźni próbują rozsadzić tę wspólnotę kobiet, siłę kobiecych więzów jak również za wszelką cenę zachować niepodważalną patriarchalną władzę. Ich narzędziem walki staje się słowo i obraz. Nieprzypadkowo to właśnie w tej epoce powstaje najwięcej kawałów o teściowych, karykatur, piosenek, przysłów, tekstów literackich. Poprzez bogatą twórczość antykobiecą mężczyźni dają upust swojej niechęci, czy wręcz nienawiści wobec teściowych.  Harpie i żmije to jedne z najłagodniejszych  określeń na nielubiane teściowe. W tej samej epoce powszechne stają się nawet pocztówki ze stereotypowymi wizerunkami teściowych - obowiązkowo brzydkich i antykobiecych.  To było coś w rodzaju ostrzeżenia wobec ambitnych kobiet - uważajcie - próba przejęcia władzy pozbawi was kobiecości, staniecie się szkaradne. Taki sposób ukazywania teściowych służył też ośmieszaniu i dyskredytowaniu feministycznych postulatów. Za przykład niech posłuży francuski film nakręcony w 1954 roku ,,Le congres des belles meres’’, w którym ośmieszono zaangażowanie polityczne kobiet, zwłaszcza teściowych, które przy okazji wyborów stały się  karykaturalnie męskie. Teściowe są ukazywane jako uwodzicielskie, tylko wtedy, gdy ofiarą ich wdzięków miał paść zięć. Takie przedstawienie miało na celu złamanie kobiecej wspólnoty. 

Prawdziwy wysyp teściofobicznych męskich utworów następuje mniej więcej od lat 80-tych XIX wieku.  Antykobieca twórczość literacka i artystyczna, w dodatku niezwykle płodna, jest bardzo dokładnie wypracowanym narzędziem. Oczywistym jej celem jest zdyskredytowanie teściowej, całkowite jej ośmieszenie i zohydzenie. Wszystko to miało służyć utrzymaniu męskiej dominacji.

  Co ciekawe, twórczość ta w sposób zadziwiający oszczędza teściów, ci są nietykalni. Jest na to wytłumaczenie - teściowie zwykle żyli krócej, poza tym byli niezależni finansowo, rzadziej też odwiedzali dzieci. Nie identyfikowali się tak bardzo z rolą teściów, to nie była ich główna życiowa rola, teść skupiał się głównie na aktywności pozadomowej.

To głównie zięciowie przyczynili się do wytworzenia negatywnego obrazu teściowej. Wzmacnianie uczucia nienawiści wobec teściowej było działaniem w pełni świadomym i celowym.   

Taktyka ta okazała się być  niezwykle skuteczną. Do dziś utrzymuje się bardzo silny stereotyp złej teściowej.  I któż z nas nie słyszał dowcipu o teściowej?

 

Yanick Ripa, Gare aux belles-meres!, ,,Les collections. L'histoire'' (La famille dans tous ces etats. De la Bible au marriage pour tous), nr 72. 

http://www.slate.fr/story/160357/pourquoi-deteste-on-belles-meres

https://www.belin-editeur.com/letonnante-histoire-des-belles-meres#anchor1

https://www.franceculture.fr/emissions/concordance-des-temps/belle-mere-figure-sociale-mythe-litteraire-0

Pocztówki :

https://www.geneanet.org/cartes-postales/view/6794747#0

https://picclick.fr/Carte-postale-ancienne-Gendre-et-Belle-M%C3%A8re-122802272092.html#&gid=1&pid=1

https://fr.shopping.rakuten.com/offer/buy/2884105095/carte-postale-ancienne-france-humour-le-mari-la-femme-et-la-belle-mere-le-bagne-domestique.html

http://transenprovence.over-blog.com/article-28143835.html

 

 

18:31, hanna.brygida , rodzina
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 lutego 2019

W Indiach aktualnie toczy się spór o to, czy kobiety powinny mieć bezwarunkowy wstęp do świątyń hinduskich bóstw.

- W większości świątyń obowiązuje zakaz wstępu dla kobiet, które mają okres. Menstrujące kobiety  uznawane są za nieczyste.

- W niektórych świątyniach (nielicznych) kobiety w wieku rozrodczym mają nawet całkowity zakaz wstępu.

- Dotyczy to świątyni Sabarimala poświęconej bogu Ayyappa na południu Indii, gdzie kobiety w wieku 10-50 lat nie mogą wejść i się pomodlić.

- Kobiece aktywistki walczą o równy dostęp wiernych do świątyń. Wnoszą sprawę do sądu.

- Wrzesień 2018 r. - Sąd Najwyższy wydaje orzeczenie i znosi zakaz,  aktywistki kobiece odnoszą sukces. Po kilkunastoletniej walce sądowej sąd uznał, że  utrzymywanie zakazu jest  dyskryminacją i nie ma nic wspólnego z religią.

- Pomimo oficjalnego zniesienia zakazu przeciwnicy tego rozwiązania zaczynają bronić  wejścia do świątyni Sabarimala, by uniemożliwić pojawienie się w niej kobiet.

- 1 stycznia 2019 r. - masowe protesty kobiet w stanie Kerala. Protestujące żądają respektowania  orzeczenia sądu. Kobiety utworzyły żywy mur - łańcuch ludzi ciągnący się na przestrzeni 620 km, wzdłuż trasy szybkiego ruchu; różne źródła podają, że w proteście uczestniczy od miliona do pięciu milionów osób. Kobiety mają wsparcie ze strony lokalnych władz - rządzącej Komunistycznej Partii Indii.

- Środa 2 stycznia 2019 -  dwie kobiety  Bindhu Ammini et Kanaka Durga - wykorzystując wczesną porę i będąc pod eskortą policji weszły do świątyni.

- Kapłani na wieść o ,,zbrukaniu’’ świątyni decydują o jej tymczasowym zamknięciu, by dokonać rytuałów oczyszczających. 

- W stanie Kerala wybuchają gwałtowne protesty społeczne tradycjonalistów. W manifestacjach uczestniczą też kobiety.   Prawicowe partie - głównie nacjonalistyczne podsycają nastroje licząc na zdobycie poparcia w najbliższych wyborach. Indyjska Partia Ludowa sprawująca władzę w Indiach nastawiona jest sceptycznie do wyroku sądu. Premier Indii wypowiedział się wprost przeciwko werdyktowi Sądu Najwyższego.

- Czwartek 3 stycznia 2019 r. - zamieszki, starcia z policją, 1 osoba nie żyje, kilkanaście jest rannych.

Teoretycznie w Indiach dyskryminujące prawo zostało zniesione. Obowiązuje równość w dostępie do praktyk religijnych. W praktyce, kobiety mają jeszcze wiele przeszkód do pokonania. Równościowe prawo stoi w opozycji do tradycji, zakorzenionych uprzedzeń i konserwatywnej mentalności. Póki co, tradycja wygrywa. 

 

 

Blokowanie świątyni pomimo wyroku:

https://www.aljazeera.com/news/southasia/2018/10/angry-crowd-protests-female-entry-sabarimala-temple-181017105418739.html

O murze kobiet:

https://www.aljazeera.com/news/2019/01/tens-thousands-protest-india-sabarimala-temple-190101140533525.html

https://www.francetvinfo.fr/monde/inde/inde-des-dizaines-de-milliers-de-femmes-forment-une-chaine-humaine-pour-defendre-leur-droit-a-entrer-dans-un-temple-hindou_3125691.html

https://ekai.pl/ponad-3-mln-kobiet-domagaly-sie-wstepu-do-swiatyni-hinduskiej/

Wejście kobiet do świątyni i protesty:

https://www.aljazeera.com/news/2019/01/indian-women-enter-sabarimala-temple-kerala-protests-190102072009305.html

https://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/indie-protest-milionow-kobiet-nie-zyje-jedna-osoba,896766.html

https://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/indie-starcia-policji-z-protestujacymi-po-wejsciu-kobiet-do-swiatyni,896810.html

https://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/dwie-kobiety-weszly-do-swiatyni-wybuchly-zamieszki/9zjm49k

https://www.youtube.com/watch?v=hrLeaO1R4JY

https://information.tv5monde.com/terriennes/inde-sabarimala-le-temple-qui-n-est-plus-interdit-aux-femmes-vraiment-278132

 https://www.youtube.com/watch?v=Qni0fSu615g

 

W najnowszym numerze Tygodnika Powszechnego świetny artykuł o starciu tradycji z dążeniami emancypacyjnymi kobiet:

,,Zaczęło się we wrześniu 2018 r., gdy Sąd Najwyższy zniósł zakaz, który zabraniał kobietom w wieku rozrodczym wkraczania na teren hinduistycznej świątyni Sabarimala. Jednak mimo formalnie zmienionego prawa musiały minąć miesiące, by pojawiły się tu pierwsze kobiety, które spróbowały przełamać tabu.

Indie zawrzały, a w stanie Kerala wybuchły największe protesty od czasów (nieudanej) rewolucji komunistycznej z 1946 r.  (…)

Położona na samym południu indyjskiego subkontynentu, w sercu zamieszkałej przez tygrysy keralskiej dżungli, Sabarimala to największe centrum pielgrzymkowe w kraju, a może też na świecie. Co roku siedzibę boga Ayyappana odwiedza od 40 mln do nawet 60 mln wyznawców. (…)

Znana jest też z osobliwego zakazu, który uczynił ją sławną na cały świat: kobiety w wieku 10–50 lat miały zakaz przekraczania progu świątyni.

Przekonanie o zakłócającym chaitanya (energię) charakterze menstruacji powszechne jest w całym kraju. Jego źródła należy szukać w tabu krwi, które jest charakterystyczne nie tylko dla Indii. W wielu miejscach na świecie kobiety podczas menstruacji nie wchodzą do miejsc kultu – z własnej pobożności lub ze społecznego przymusu.

Sabarimala należała jednak do tych nielicznych świątyń, która obejmowała pełnym zakazem kobiety nie tylko w okresie krwawienia, lecz w całym wieku uznawanym za rozrodczy. W dodatku zakaz był skrupulatnie przestrzegany. Choć, co ciekawe, prawnie został usankcjonowany dopiero w 1991 r. (…)

Po 12 (sic!) latach sąd odpowiedział pozytywnie. Jednak pierwsze kobiety, które próbowały wejść do świątyni, zostały zatrzymane przez gorliwych wyznawców i... inne wyznawczynie. W końcu dwóm kobietom, 40-letniej prawniczce Bindu i 39-letniej urzędniczce Kanakadurdze udało się – w pielgrzymim przebraniu, pod osłoną nocy – dostać do środka świątyni, a ich nakręcone z ukrycia filmy obiegły internet. Kapłani w odpowiedzi ponownie zarządzili „oczyszczający” rytuał i zagrozili, że całkiem zamkną świątynię.

Ponadto, w reakcji na potajemną wizytę obu kobiet, w całej Kerali wybuchły protesty. Radykalne grupy hinduistyczne starły się z policją i bojówkami komunistycznymi (w Kerali w koalicyjnym rządzie zasiadają członkowie partii komunistycznej). Zginęła jedna osoba, kilkadziesiąt zostało rannych, a ulice zdewastowane. (…)

Bindu i Kanakadurga, którym udało się stanąć twarzą w twarz z bogiem Ayyappanem z Sabarimali, ze względu na zagrożenie życia muszą się ukrywać. (…)

Dyskusyjne jest założenie, że Sabarimala będzie jaskółką zapowiadającą zmiany. Easwar i podobnie mu myślący złożyli już kilkadziesiąt odwołań od decyzji sądu, a religijne wzburzenie raczej nie zachęca kobiet do odwiedzin.

Z drugiej strony inicjatorka zmiany Bhakti Pasrija Sethi już zapowiada nową ofensywę: podkreślając, że jest wierzącą hinduską i do świątyni chodzi codziennie, chce tak długo rozmawiać ze stroną konserwatywną, aż zmieni ona zdanie. Po jej stronie jest szef lokalnego rządu Kerali Pinarayi Vijayan. Oświadczył, że kobiety, które zdecydują się na pielgrzymkę, będą miały zapewnioną ochronę. Zamierza też zacząć akcję „not impure, but pure” („nie nieczyste, lecz czyste”), która ma przywrócić godność kobietom i celebrację tych „kobiecych” dni.

Niezależnie od poglądów na tradycję i religię, Sabarimala po raz kolejny wzbudziła więc dyskusję o roli i miejscu kobiet w indyjskim społeczeństwie. Tylko tyle – i aż tyle’’.

Roman Husarski, Indyjskie sufrażystki i gniew boga Ayyappana, Tygodnik Powszechny nr 6/2019. 

 

17:10, hanna.brygida , religia
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 25
Tagi